3..2..1.. Start

No to zaczynamy. Zaplanowałem, a najpierw wymarzyłem, teraz czas na realizację. Boję się, bo wiem, co może zrobić alko. Do tego odkryłem  nowe pokłady skurwysyństwa wobec moje dziewczyny. Jakieś 5 miesięcy i kurwa kończymy pobyt tu, tak będzie lepiej. Poki co nie wiem jeszcze jak.

 

Chaos

I tak mógłbym to zostawić. Ja jebie co za kurwa jebany chaos w moim życiu. Wiem, że alko nie pomaga, tylko, że nie mam póki co mocy żeby przerwać. W świetle nadchodzących wydarzeń nie wiem czy dam bez alko radę. Z drugiej strony, to też nie rozwiązuje problemów, co więcej pogłębia je. Bo cóż kurwa z tego, że na chwil parę przyniesie zapomnienie, ujście emocji, jak po wszystkim wrócą ze zdwojoną siłą. Dawno nie miałem tak często myśli o końcu, wiem, że to jebane tchórzostwo ale nie wiem ile jeszcze ze sobą wytrzymam.

Kolejna praca

Ok, zwolniłem się. Zacząłem pracować w branży trochę mi bliższej niż poprzednia. Jednak to nadal nie  jest to. i to nadal nie są te pieniądze. Pracuję i szukam dalej, a muszę przyspieszyć bo dzieje się u mnie dużo. Kurwa bardzo dużo. Pierdolony rollercoaster. Do tego znowu zacząłem pić.

Praca … zmiana

No i do tego doszło, jak to mówił mój kolega 🙂
Tak, w poniedziałek idę się zwolnić z zakładu w którym przepracowałem może z 2 tygodnie. Powód ? Kasa, do tego tylko ranne zmiany od 6 do 14. Kolejna praca to coś co już kiedyś robiłem, praca w  otoczeniu drewna, stawka wyższa (dupy nie urywa), z domu do nowej pracy około 8-9 min rowerem.

Dziś śniło mi się pierwszy raz w życiu że myłem włosy 🙂

2018 koniec

2018 – jebać go. Ważne co przyniesie 2019, ma zapowiada się w chuj interesujący. Do tego stopnia interesujący, że może za parę miesięcy będę wkurwiał się na upał i rzesze zjebanych turystów z całego świata, którzy postanowili odwiedzić ciepłe kraje.  Nie powiem, żebym szalał z radości, coś i jak się wydarzy jest uzależnione w głównej mierze ode mnie. Nie  mówię tu o ezoterycznych tematach typu, „ty dokonujesz wyborów” itp.

Coś się zepsuło na ogłoszeniach, obszedłem to ale nie naprawiłem. Wykorzystałem inne rozwiązanie. Źle mi z tym, lubię naprawić jak coś się zjebie, niestety php znam po łebkach a czas goni. A chuj, mam chwilę przed wyjściem z moją na sylwka, zobaczę co da się zrobić 🙂

Jakby co to dobrego 2019 roku

 

Rok 2018. Końcowe odliczanie

Praca na etacie.

Od wczoraj jestem szczęśliwym posiadaczem skanera i konta użytkownika magazynu. Informatykom tydzień zajęło ogarnięcie tego tematu. Zrobili to tylko dla tego, że osobiście się do nich pofatygowałem i pilnowałem jełopów.

W pracy jak najbardziej spoko, choć słuchy o przewidywanych wypłatach chodzą straszne. Cóż pożyjemy zobaczymy, daje sobie i im czas do końca okresu próbnego.

Czytaj dalej Rok 2018. Końcowe odliczanie

Pokolenie Ikea

Dziś „wpadł” mi w „ręce” wpis o Gniewie zamieszczony na blogu pokolenie ikea. Pozwolę sobie zalinkować ten art, choć nie powinienem promować grafomanii. Coś mi się wydaje, że autor chuja wie o gniewie, przynajmniej takim o jakim pisze. Tu link.

Całość podsumowania w/w arta i rozpoczęcie cyklu o gniewie, furii jeszcze mam nadzieję, przed świętami.

Czwartek.. praca

No proszę i już czwartek. Kolejny piękny naznaczony śniegiem dzień w pracy. Wczoraj na przemian z nudą walczyłem z paletami na dworze (układanie itp), sam się zgłosiłem, bo już mnie nuda doprowadzała do szału. Przy okazji pod koniec dnia pracy dowiedziałem się od współpracowników o faktycznej sytuacji zakładu w którym pracuję. Nie byłem specjalnie zdziwiony 🙂

Chujowe jest to, że w Polsce nadal pokutuje „trzepanie” dużej ilości nadgodzin, żeby mieć jako takie pieniądze. Pożniej kiedy pytasz jednego z drugim ile zarabia to ci śpiewa że ma 4 tys, jasne ale w tym, 100 nadgodzin 🙂

Wczoraj też miałem kolejne choć tym razem poważniejsze spięcie z moją dziewczyną. Chujowo się dzieje miedzy nami, i to w 90% z mojej winy. Zdecydowanie moja postawa wymaga zmian, choć to za słabe słowo, wymaga pierdolonej rewolucji, zmiany paradygmatu, przebiegunowania. Tak dalej być nie może, doprowadzi to do czegoś bardzo niefajnego.

Projekt póki co leży, liczę na to, że w święta nadrobię a może nawet skończę i uruchomię 🙂

Poniedziałek praca

4 h latania i załatwiania ciuchów roboczych. Kolejne 4 h oklejanie czegoś co trzeba było najpierw wyszukać na półkach. Generalnie, nuda. Podczas powrotu do domu, na jebanej ścieżce (bo się kurwa komuś nie chciało chodnika zrobić), skręciłem i tak chorą już kostkę. 

Żeby nie było za łatwo, to moja dziewczyna tak mnie wkurwia, że mam ochotę ja zostawić. Co za durna cipa ech. Jednak niektórzy muszą uczyć się na własnych błędach najmniej 5 razy.

Jutro kolejny dzień, miejmy nadziej, że mniej nudny od dzisiejszego. No tylko bez hardcore 🙂 Tego też nie lubię.